sobota, 5 marca 2016

ZAWIESZAM BLOGA.

Przykro mi
Mam ogromny pomysł, co do tego bloga, ale niestety jest pełno czynników, które mnie zmuszają do zrobienia tego mordoru
-nie mam w ogóle czasu
w każdy tydzień mam ostatnio coś: poprawy, sprawdziany, kartkówki i w ogóle. Ostatnio miałam również projekty, też miałam ogrom pracy, stresu
-mój czas przeznaczam na rysunki
jedyne co ja ostatnio robię kreatywnego to rysowanie. no i może granie na skrzypcach. na to idzie cała moja wena
-mam na razie wenę TYLKO na gravity falls
Mimo iż to jest koniec z wodogrzmotami ja mam tylko ochotę pisać/myśleć o wodogrzmotach. pisałabym fanfica o wodogrzmotach ale nie wiem czy ktoś by go czytał itp
-NIE MAM ZUPEŁNIE WENY NA JELSE ITP
sorry. staram się mocno ale troszku trudno z tą weną na jelse. jelsa już mnie nie kręci :<

JEDNAK
niedługo się zapisuje na zajęcia z kreatywnego pisania (prawdopodobnie będę tam tylko jedna więc fajnie xd) I może mi się uda coś wymyślić

Jeszcze raz przepraszam
Jakby ktoś się interesował co się ze mną dzieje to zapraszam na stronkę z rysunkami, tam jest ogrom wszystkiego
>stronka<
Miłego dnia
~Wasza Kochana Zosia (Cipher Pines)

czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział II

-Rozumiem, że jestem taki popularny i piękny - uśmiechnął się do siebie- ale to nie jest powód, żeby przestać mnie opatrywać- zaśmiał się. Podniosłam lekko zażenowana chustę, ale zamiast dalej opatrywać pana Frosta, usiadłam naprzeciwko niego.
-Oszalałeś?! Przez dobre kilkadziesiąt lat sam Mrok Cię szukał, aż w końcu zrezygnowany wysłał Koszmary! Dałeś się im złapać?! Miałeś wszystko, co Ci więźniowie chcą! WOLNOŚĆ! A ty tak po prostu zostałeś złapany ?! Czy ty w ogóle..-zaczęłam cicho wrzeszczeć na pana Frosta, przynajmniej tak żeby Koszmary nie słyszały, ale on perfidnie, z rozbawionym tonem mi przerwał 
- Hej mała uspokój się..
- Nie mów do mnie mała!- rzekłam przez zaciśnięte zęby.
-Ja jestem tu tylko po to, by ratować takie damy z opresji jak ty. A z kim w ogóle mam do czynienia? 
- Z dawną królową Elsą - odpowiedziałam naburmuszona, opierając sie o ścianę i krzyżując ręce na piersiach. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
- Królowa dała sie po prostu tak uwięzić? Poza tym.. Skoro Pitch rządzi tu już kilkadziesiąt lat, to czemu królowa nie ma ni jednej zmarszczki?- gdy to powiedział zaczął naciągać sobie skórę. Westchnęłam.
-Nie Twoja sprawa. Wracając do tematu. Czemu dałeś się uwięzić? I czemu Mrok Cię tak szuka?
-Pff.. Info za info- rzekł wyraźnie zadowolony i rozłożył się 'wygodnie' na tym naszym 'łóżku'. Denerwował mnie. I chyba do tego ten bezczelny chłopak dążył .
- Opatrzyłam Ci te Twoje durne, makaronowe ręce, a ty mi się nawet nie odwdzięczyłeś!
- Nie denerwuj się tak królowo. Ktoś mi powiedział, że złość piękności szkodzi.Poza tym, nie prosiłem Cię o opatrywanie mi oparzeń.
Rzekłszy to perfidnie sie zaśmiał. Miałam ochotę przywalić mu porządnie z wielkiej kulki, ale niestety cały śnieg w moich rękach sie roztapiał. Więc nawet nie próbowałam.
Patrzyłam na niego naburmuszona, a on się śmiał pod nosem. Wstałam i podeszłam do ściany. Naznaczyłam kolejną kreskę, ale tym razem przyozdobiłam ją kilkoma śnieżynkami, dopisując 'Przybycie wielmożnego idioty Frosta'. Przewróciłam oczami i wróciłam na swoje łóżko. Patrzyłam się na niego, jakbym miała go zaraz udusić. A on się nadal śmiał. Głupek.

*

Przez dwa kolejne dni sytuacja wyglądała podobnie. Ja patrzyłam się na Frosta, a on się śmiał pod nosem.
Do czasu kiedy mu się to znudziło.
Chodził po celi jakby nad czymś myślał. Dokładnie oglądał pracę Koszmarów. Wchodził na łóżko i mimo ograniczeń łańcuchów, próbował wymiarować tę dziurę, która miała służyć za okno. Ja naznaczałam kolejne kreski będąc jeszcze bardziej zaintrygowana postacią tego idioty. Kobiety już tak podobno mają. 
Jack często na mnie spoglądał i sie podśmiechiwał. A ja cały czas naburmuszona na niego patrzyłam. Przez niego miałam same kłopoty, nie dość że mnie denerwuje i korzysta z moich zapasów jedzenia to na dodatek przez niego mam koszmary. 
Przez tak długi okres czasu byłam spokojna, nic nie robiłam i nie miałam koszmarów przez dobre 12 lat.
Ale pan Frost jak zwykle wszystko psuje. Wspaniale.

*

Kolejne dni mijały jeszcze szybciej niż zazwyczaj. Krzyków nie słyszałam, bo zagłuszało je mamrotanie Frosta, który bez przerwy pisał coś (moją!) "kredą" po podłodze. Nie byłam na niego zła, ale się do niego nie odzywałam. Patrzyłam całymi dniami na to jak planuje. I tak jakoś specjalnie nie miałam ciekawszych zajęć.
To było trochę jak telewizja.. czy jak to teraz nazywają..
Po którymś dniu Jack, jednak się poddał. Przeklnął tak, że królowa nie powinna tego powtarzać, kopnął skałkę którą pisał  i próbował wszystko zmazać. 
Na koniec usiadł wkurzony na łóżku niczym małe dziecko, które nie dostało lizaka. W środku się zaśmiałam (plz zatrzymajcie te karuzele śmiechu XDD .. Nie No sorry musiałam, po prostu mudialam xdd dop aut!), natomiast z zewnątrz patrzyłam na niego ze zmartwieniem i zdziwieniem.
-Coś się stało?- zapytałam.
-Nie wcale- rzekł z ironicznym uśmiechem. - Po prostu mój cały plan poszedł w pi..
-Nie przeklinaj przy dawnej władczyni.
-Dobrze mamo- rzekł z oburzeniem. Przewróciłam oczami.
-Nie przewracaj oczami, bo to niekulturalne królowo - powiedział piskliwym głosem, a ja zachichotałam. Mu nadal nie było do śmiechu, więc sie opanowałam.
-Mogę Ci jakoś pomóc?
-Jeżeli nas stąd wydostaniesz to będę Cię wielbił do końca życia. Bo chyba jednak nie dam rady sie stad wydostać i zostanę tutaj z Tobą na dłużej. Ile Ty juz w ogole w tym pudle siedzisz?
-57 lat.
-Jak Ty w ogóle tu wytrzymujesz?!
-Ja nie wytrzymuję- westchnęłam.- Nie wiesz ile bym dała za jeden dzień wolności..
-Ile razy próbowałaś sie stąd wydostać?
- Bodajże 13 razy?
-I się nie udało?
- Jak widać.
-Czyli jesteśmy na siebie skazani..
-Skoro jesteśmy na siebie skazani - powiedziałam lekko przeciągając ostatnie słowo, a on podniósł brew- to może mi jednak coś o sobie powiesz?
-A co chcesz dokładnie wiedzieć?
- Kim jesteś? Czym się zajmujesz?
Dlaczego Mrok Cię szukał? Co...
- No okej, okej, rozumiem już.. Ale info za info? -spojrzał na mnie z chytrym uśmiechem.
-Niech będzie .. Jesteśmy na siebie skazani . Jedyne co nam zostało to rozmawianie- wzruszyłam ramionami-. Info za info..
- Z ręka na sercu?
- Z ręka na sercu 
- A wiec nazywam sie Jackson Overland Frost.



▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲

Hej hej
mam nadzieję że się rozdział podobał
nie wiem co napisać
nie wiem
nic
aha
to chyba najkrótsza notka ode mnie ._. ;_;
miłego dnia ;^;


niedziela, 24 stycznia 2016

Rozdział I.

Oczami Elsy.

Siedziałam na czarnej jak heban podłodze z różnorodnych, pomalowanych skał . Cała cela była skuta lodem , prócz miejsca gdzie sie aktualnie znajdowałam. Śnieżynki wisiały w powietrzu, nie opadając na ziemie. Nie robiłam zupełnie nic. Siedziałam i patrzyłam się w przestrzeń. Gdybym się gwałtownie ruszyła, moje kajdanki poparzyłyby moje i tak podrażnione nadgarstki. Przez co jakoś specjalnie nie chciałam czegokolwiek robić w celu wydostania się. 
Moje dni nie były ciekawe , czasem siedząc usłyszałam jakieś krzyki, strzały z pistoletów, stukot kopyt oraz deszcz który padał w Arendelle. Moje jedyne źródło światła to małe okienko, umiejscowione bardzo wysoko oraz jasne złote oczy koszmarów, pilnujących więźniów. Jakoś specjalnie nie narzekam.  Przez te kilkadziesiąt lat się przyzwyczaiłam.
Podeszłam powoli do ściany naprzeciw mnie. Wzięłam kawałek leżącej skałki i naznaczyłam kolejną kreskę. Odsunęłam się i spojrzałam na ścianę. Cała powierzchnia wypełniona ledwo widocznymi, poskreślanymi kreskami. Wzięłam głęboki oddech. Oddech rozpaczy . 
Mogę sobie wmawiać że i tak nie jest źle. Zawsze mogli mnie od razu zabić. I tak otrzymałam w miarę normalne więzienie, bez żadnych tortur, z dostępem do światła.. A jednak? Chciałabym się stąd wydostać. Albo mieć z kimkolwiek kontakt. Ostatni raz ktoś ze mną normalnie rozmawiał bodajże 10 lat temu.
I był to Mrok.
Mimo tego że mnie tu uwięził, jest bardzo miły dla mnie . Nawet mogą być to pozory. Ale i tak wiem, że to, że ja tu właśnie siedzę, to nie jego wina. Tylko kogoś innego.
Walnęłam pięścią w ścianę, a moje nadgarstki natychmiast pokazały mi, że to nie był dobry pomysł. Odczułam potworny ból, lecz nie krzyknęłam . Wzbudziłoby to zainteresowanie koszmarów . A ja dążę do tego by jak najmniej na mnie zwracały uwagi bo mogę sie przynajmniej normalnie wyspać bez koszmarów i snów . Oparłam głowę o ścianę i spojrzałam w dół. Moje ręce bezwładnie wisiały, a moja sukienka.. A raczej jej resztki powiewały pod wpływem wiatru z Arendelle oraz przemieszczania sie Koszmarów po korytarzach.
Westchnęłam cicho, odeszłam od ściany i usiadłam na połączonych deskach które miały funkcjonować jako łóżko. Patrzyłam na swoje kajdanki. Widziałam od czasu do czasu wiązki elektryczne , które mogłyby mnie porazić w każdej chwili. Oparłam się o ścianę i chwyciłam mój czerwony naszyjnik. Nadal był związany czarną, aksamitną wstążka, chociaż pewnie nie jest mi już potrzebna , ponieważ przezroczysty naskórek otacza mój rubin. Poczułam pulsowanie i ciche szepty. Szybko oderwałam moją rękę od naszyjnika, wstałam i zaczęłam spacerować powoli po celi, żeby się uspokoić. Nienawidziłam tych szeptów. Domagały się tej durnej nienawiści. Westchnęłam i spojrzałam na kraty mojej celi. Ujrzałam cień, który stawał się coraz większy i ciemniejszy. Do tego dochodził ten okropny dźwięk, stukot kopyt, żelaza i krzyków, które zdarzały się tylko raz na jakiś czas.
Ktoś nowy miał zostać uwięziony.
Przybliżyłam się do krat, żeby jak najwięcej zobaczyć. Koszmary były coraz bliżej. Widziałam kogoś, kto się szarpał, wrzeszczał. Najchętniej bym mu powiedziała, żeby się nie ruszał i pozwolić się ciągnąć, ale i tak by mnie nie posłuchał.Westchnęłam, odwróciłam się od krat i ruszyłam w stronę łóżka. Jednak zanim usiadłam usłyszałam, że ktoś otwiera kraty od mojej celi. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam konie wrzucające tego człowieka do mnie. W miejsce gdzie go rzucili, lód szybko zniknął. Odeszli nic nie mówiąc. Podeszłam do niego. Coś mamrotał i wykrzykiwał w stronę Koszmarów. Do jego kajdanek szybko powstał łańcuch, który łączył je z tak zwanym "haczykiem niewoli", przez którego nie mogliśmy się ruszać dalej niż sięga łańcuch. Wyrywał się jeszcze mocniej. Odsunęłam się i patrzyłam na niego. Wiedziałam, że i tak mnie nie posłucha. Zrezygnowana położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zasnęłam.

*
Obudziły mnie pierwsze krzyki dobiegające z korytarza. Otworzyłam oczy i z krzywą miną usiadłam na łóżku. Tak bardzo chciałam, żeby to słońce mnie budziło. Marzenia. Spojrzałam na tego nowego chłopaka . Leżał wyraźnie zmęczony na podłodze i spał. Nie wiem jakim cudem on śpi. Krzyki były już tak głośne, że każdy już był na nogach i robił cokolwiek by czymś zając myśli. Wstałam i podeszłam do krat poprosić Koszmary o coś do jedzenia i picia. Zazwyczaj robiły to od razu, bo wiedzą że jestem spokojna, a Czarny Pan mnie nawet 'lubi', ale tym razem spojrzały się na tego chłopaka i po dłuższej chwili namysłu mi coś przyniosły. Wzięłam to od nich,  postawiłam na mym łóżku i rozplanowywałam na kolejne 2 dni. Później przypomniałam sobie o tym chłopaku. Watpię, żeby mu cokolwiek dali po tym jak się wczoraj rzucał. Westchnęłam i w rozplanowywaniu mej 'diety' uwzględniłam również jego.  Usłyszałam jego pomruki, więc na niego spojrzałam. Siedział przymroczony, opierając się o ścianę. Nie wyrywał się już, ale patrzył na kajdanki ze wściekłością. Westchnęłam, a on się na mnie spojrzał. Był najwidoczniej zdziwiony, że ktoś tu jeszcze jest. Zobaczyłam, że ma podrażnione ręce. Zrobiło mi się go żal.
-Chodź tu- powiedziałam ochrypłym głosem.  Po chwili namysłu wstał i usiadł na 'łóżku' które miało być dla innych więźniów i przypatrywał się mi. Wzięłam jakąś starą chustę, zamoczyłam ją w wodzie i delikatnie przemywałam jego ręce. Gdy tylko dotknęłam rany po popażeniu, syknął z bólu. Ja jednak uparcie je przemywałam  . Gdy przestał syczeć i krzyczeć że 'nie chce' niczym male dziecko i zaakceptował moje 'profesjonalne' opatrywanie zapytałam, 
-Kim Ty w ogóle jesteś?
-Nie powinno Cię to obchodzić - wykrzywił się 
- Spędzimy tu jednak trochę czasu wiec chciałabym znać imię mojego współwięźnia.-uśmiechnęłam się, podniosłam brew i spojrzałam na niego, a potem wróciłam do opatrywania mu ran.
-Ten kto bedzie tu długo ten bedzie - mruknął, ale ja udawałam ze tego nie słyszę.- Nazywam się Jack Frost- rzekł, a ja upuściłam chustę, która opatrywalam mu ranę 

▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲

Witam witam i o zdrowie pytam :v
(Nie myślcie sobie ze akcja bedzie szybka ogółem bo nie bedzie wiec nie marudzić)
Co tam jak tam :v
Dobra juz Ok 
Będę spokojna 
Nie No dobra ja nigdy nie jestem spokojna
Bill
Oemzi zosix ogarnix dalnix
Juz
Rozdział miał być wczoraj ale nie wyszło z powodu iż miałam spotkanie do projektów a potem siedzielismy
I w sumie rozdziałów miało być więcej ale trudno troche 
Mam nadzieje ze sie rozdział podobał 
I ze było mało powtórzeń (moja zmora ;___;)
Jak są jakieś uwagi to pisać :v
Miłego !
*edit*
podaję jeszcze raz linka do nowego bloga, bo posty były w innej kolejności i tak wyszło, więc usunęłam wpis i tu macie tego linka jak ktoś by chciał tego bloga o mnie imreallycrazy-zosiaok.blogspot.com

czwartek, 14 stycznia 2016

Prolog.



"Elsa, królowa Arendelle!" Te słowa pamiętają już naprawdę nielliczni. Arendelle jest małym państwem, który leży w okolicach Norwegii. jest odcięte od nowoczesnych technologii XXI wieku. Poddani wielbią charakter XVI wiecznego państwa, których teraz jest bardzo niewiele. A raczej była odcięta i wielbili . Teraz w każdej głowie mieszkańca Arendelle brzmią słowa, "Mrok, prezydent Arendelle!" Zamek królewski stał się pałacem prezydenckim. Obrazy dawnych władców albo zostały spalone, albo leżą w pokojach, o których nie miała pojęcia nawet Elsa. Cały pałac został odnowiony.. na gorsze. Kiedyś ciepłe, czerwone dywany, teraz czarne, chłodne płytki. Dawniej ściany z godłem Arendelle i najpiękniejszymi obrazami, teraz puste, szare ściany. Mieszkańcy Arendelle, dawniej kolorowi, tańczący, uśmiechnięci, teraz wyblakli, chodzący niczym w wojski, z twardymi, smutnymi twarzami. Wszystko się zmieniło. Państwo to stało się niczym Zona*. Jeśli się tylko sprzeciwisz władzy Czarnego Pana, od razu dostajesz kulką w łeb. Dzieci od małego uczą się przepisów. Ich głowy są uczone, że Mrok jest niczym dobry Bóg, do którego powinni się wręcz modlić! Rodziny, które pamiętają czasy Elsy, próbują wpajać dzieciom, informacje o prawdziwej historii Arendelle. Jednak gdy ktoś się o tym dowie i doniesie Mrokowi, rodzina albo zostaje uwięziona w lochach, albo każdy z członków dostaje kulką w łeb. Większość osób się zastanawia, gdzie są strażnicy marzeń? Przecież to oni pokonali Mroka kilkadziesiąt lat temu. Jak to możliwe, że teraz Pitch jest górą, a strażnicy dołem? Otóż nowy prezydent znalazł kolejny sposób na zdobycie mocy. Potrafi zebrać moc z dawnych smutków, koszmarów. Najwięcej tej mocy znalazł u samej królowej, w której nadal siedziało to, że jej rodzice zginęli, że zrobiła zimę stulecia i że prawie zabiła swoją siostrę. Moc którą od niej zebrał była tak duża, że pokonał 'wybrańców księżyca' raz dwa. Żyją, lecz siedzą w więzieniu, bezsilni i pozbawieni mocy. W lochach siedzi również królowa Elsa. Syrena. Posiadaczka mocy lodu. Nie może jej zabić, ale ją więzi. Jej moc wydaje się być silna, ale tylko się wydaje. Moc zachowuje się jak małe dziecko, które pomimo tego, że nie ma już siły, nadal chce się bawić. Cała jej cela jest skuta lodem, prócz miejsca, gdzie ona jest. Tam jej kajdanki wytwarzają ogromne ciepło, parzące jej skórę podczas gwałtownych ruchów. Prócz ciepła ból zadają również porażenia elektryczne. Kajdanki zaprojektował sam Mrok. Czyli nic dobrego.Jej naszyjnik, dający moc syren, lekko już wrastający w skórę, świeci jasną czerwienią, krzycząc w jej myślach "Daj mi mocy! Daj mi moje pożywienie" Lecz na próżno. Dawna królowa nic nie może zrobić. Nic. Tylko cierpieć Tak jak strażnicy. Siedzą w specjalnych celach. Ich koszmary codziennie ich dręczą. Ich moc niknie. Wyglądają czasem bardziej jak ludzie niż istoty nadprzyrodzone. Prócz jednego.




*Zona- (wzięte z jednego przedstawienia) miejsce w Rosji, gdzie despotyczny władca kreuje życie mieszkańcom jego państwa oraz sprawdza czy są za jego rządzeniem czy nie. Jeżeli ktoś jest przeciw zostaje rozstrzelany .. tak w skrócie


☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻☻




krótki prolog. wiem

ale jakbym się za dużo rozpisała to by było też źle.

no

chyba tyle

polecajcie bloga innym tak bardzo proszę~

miłego dnia

~ja