Oczami Elsy.
▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲
Witam witam i o zdrowie pytam :v
Siedziałam na czarnej jak heban podłodze z różnorodnych, pomalowanych skał . Cała cela była skuta lodem , prócz miejsca gdzie sie aktualnie znajdowałam. Śnieżynki wisiały w powietrzu, nie opadając na ziemie. Nie robiłam zupełnie nic. Siedziałam i patrzyłam się w przestrzeń. Gdybym się gwałtownie ruszyła, moje kajdanki poparzyłyby moje i tak podrażnione nadgarstki. Przez co jakoś specjalnie nie chciałam czegokolwiek robić w celu wydostania się.
Moje dni nie były ciekawe , czasem siedząc usłyszałam jakieś krzyki, strzały z pistoletów, stukot kopyt oraz deszcz który padał w Arendelle. Moje jedyne źródło światła to małe okienko, umiejscowione bardzo wysoko oraz jasne złote oczy koszmarów, pilnujących więźniów. Jakoś specjalnie nie narzekam. Przez te kilkadziesiąt lat się przyzwyczaiłam.
Podeszłam powoli do ściany naprzeciw mnie. Wzięłam kawałek leżącej skałki i naznaczyłam kolejną kreskę. Odsunęłam się i spojrzałam na ścianę. Cała powierzchnia wypełniona ledwo widocznymi, poskreślanymi kreskami. Wzięłam głęboki oddech. Oddech rozpaczy .
Mogę sobie wmawiać że i tak nie jest źle. Zawsze mogli mnie od razu zabić. I tak otrzymałam w miarę normalne więzienie, bez żadnych tortur, z dostępem do światła.. A jednak? Chciałabym się stąd wydostać. Albo mieć z kimkolwiek kontakt. Ostatni raz ktoś ze mną normalnie rozmawiał bodajże 10 lat temu.
I był to Mrok.
Mimo tego że mnie tu uwięził, jest bardzo miły dla mnie . Nawet mogą być to pozory. Ale i tak wiem, że to, że ja tu właśnie siedzę, to nie jego wina. Tylko kogoś innego.
Walnęłam pięścią w ścianę, a moje nadgarstki natychmiast pokazały mi, że to nie był dobry pomysł. Odczułam potworny ból, lecz nie krzyknęłam . Wzbudziłoby to zainteresowanie koszmarów . A ja dążę do tego by jak najmniej na mnie zwracały uwagi bo mogę sie przynajmniej normalnie wyspać bez koszmarów i snów . Oparłam głowę o ścianę i spojrzałam w dół. Moje ręce bezwładnie wisiały, a moja sukienka.. A raczej jej resztki powiewały pod wpływem wiatru z Arendelle oraz przemieszczania sie Koszmarów po korytarzach.
Westchnęłam cicho, odeszłam od ściany i usiadłam na połączonych deskach które miały funkcjonować jako łóżko. Patrzyłam na swoje kajdanki. Widziałam od czasu do czasu wiązki elektryczne , które mogłyby mnie porazić w każdej chwili. Oparłam się o ścianę i chwyciłam mój czerwony naszyjnik. Nadal był związany czarną, aksamitną wstążka, chociaż pewnie nie jest mi już potrzebna , ponieważ przezroczysty naskórek otacza mój rubin. Poczułam pulsowanie i ciche szepty. Szybko oderwałam moją rękę od naszyjnika, wstałam i zaczęłam spacerować powoli po celi, żeby się uspokoić. Nienawidziłam tych szeptów. Domagały się tej durnej nienawiści. Westchnęłam i spojrzałam na kraty mojej celi. Ujrzałam cień, który stawał się coraz większy i ciemniejszy. Do tego dochodził ten okropny dźwięk, stukot kopyt, żelaza i krzyków, które zdarzały się tylko raz na jakiś czas.
Ktoś nowy miał zostać uwięziony.
Przybliżyłam się do krat, żeby jak najwięcej zobaczyć. Koszmary były coraz bliżej. Widziałam kogoś, kto się szarpał, wrzeszczał. Najchętniej bym mu powiedziała, żeby się nie ruszał i pozwolić się ciągnąć, ale i tak by mnie nie posłuchał.Westchnęłam, odwróciłam się od krat i ruszyłam w stronę łóżka. Jednak zanim usiadłam usłyszałam, że ktoś otwiera kraty od mojej celi. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam konie wrzucające tego człowieka do mnie. W miejsce gdzie go rzucili, lód szybko zniknął. Odeszli nic nie mówiąc. Podeszłam do niego. Coś mamrotał i wykrzykiwał w stronę Koszmarów. Do jego kajdanek szybko powstał łańcuch, który łączył je z tak zwanym "haczykiem niewoli", przez którego nie mogliśmy się ruszać dalej niż sięga łańcuch. Wyrywał się jeszcze mocniej. Odsunęłam się i patrzyłam na niego. Wiedziałam, że i tak mnie nie posłucha. Zrezygnowana położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zasnęłam.
Ktoś nowy miał zostać uwięziony.
Przybliżyłam się do krat, żeby jak najwięcej zobaczyć. Koszmary były coraz bliżej. Widziałam kogoś, kto się szarpał, wrzeszczał. Najchętniej bym mu powiedziała, żeby się nie ruszał i pozwolić się ciągnąć, ale i tak by mnie nie posłuchał.Westchnęłam, odwróciłam się od krat i ruszyłam w stronę łóżka. Jednak zanim usiadłam usłyszałam, że ktoś otwiera kraty od mojej celi. Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam konie wrzucające tego człowieka do mnie. W miejsce gdzie go rzucili, lód szybko zniknął. Odeszli nic nie mówiąc. Podeszłam do niego. Coś mamrotał i wykrzykiwał w stronę Koszmarów. Do jego kajdanek szybko powstał łańcuch, który łączył je z tak zwanym "haczykiem niewoli", przez którego nie mogliśmy się ruszać dalej niż sięga łańcuch. Wyrywał się jeszcze mocniej. Odsunęłam się i patrzyłam na niego. Wiedziałam, że i tak mnie nie posłucha. Zrezygnowana położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i zasnęłam.
*
Obudziły mnie pierwsze krzyki dobiegające z korytarza. Otworzyłam oczy i z krzywą miną usiadłam na łóżku. Tak bardzo chciałam, żeby to słońce mnie budziło. Marzenia. Spojrzałam na tego nowego chłopaka . Leżał wyraźnie zmęczony na podłodze i spał. Nie wiem jakim cudem on śpi. Krzyki były już tak głośne, że każdy już był na nogach i robił cokolwiek by czymś zając myśli. Wstałam i podeszłam do krat poprosić Koszmary o coś do jedzenia i picia. Zazwyczaj robiły to od razu, bo wiedzą że jestem spokojna, a Czarny Pan mnie nawet 'lubi', ale tym razem spojrzały się na tego chłopaka i po dłuższej chwili namysłu mi coś przyniosły. Wzięłam to od nich, postawiłam na mym łóżku i rozplanowywałam na kolejne 2 dni. Później przypomniałam sobie o tym chłopaku. Watpię, żeby mu cokolwiek dali po tym jak się wczoraj rzucał. Westchnęłam i w rozplanowywaniu mej 'diety' uwzględniłam również jego. Usłyszałam jego pomruki, więc na niego spojrzałam. Siedział przymroczony, opierając się o ścianę. Nie wyrywał się już, ale patrzył na kajdanki ze wściekłością. Westchnęłam, a on się na mnie spojrzał. Był najwidoczniej zdziwiony, że ktoś tu jeszcze jest. Zobaczyłam, że ma podrażnione ręce. Zrobiło mi się go żal.
-Chodź tu- powiedziałam ochrypłym głosem. Po chwili namysłu wstał i usiadł na 'łóżku' które miało być dla innych więźniów i przypatrywał się mi. Wzięłam jakąś starą chustę, zamoczyłam ją w wodzie i delikatnie przemywałam jego ręce. Gdy tylko dotknęłam rany po popażeniu, syknął z bólu. Ja jednak uparcie je przemywałam . Gdy przestał syczeć i krzyczeć że 'nie chce' niczym male dziecko i zaakceptował moje 'profesjonalne' opatrywanie zapytałam,
-Kim Ty w ogóle jesteś?
-Nie powinno Cię to obchodzić - wykrzywił się
- Spędzimy tu jednak trochę czasu wiec chciałabym znać imię mojego współwięźnia.-uśmiechnęłam się, podniosłam brew i spojrzałam na niego, a potem wróciłam do opatrywania mu ran.
-Ten kto bedzie tu długo ten bedzie - mruknął, ale ja udawałam ze tego nie słyszę.- Nazywam się Jack Frost- rzekł, a ja upuściłam chustę, która opatrywalam mu ranę
▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲▲
Witam witam i o zdrowie pytam :v
(Nie myślcie sobie ze akcja bedzie szybka ogółem bo nie bedzie wiec nie marudzić)
Co tam jak tam :v
Dobra juz Ok
Będę spokojna
Nie No dobra ja nigdy nie jestem spokojna
Bill
Oemzi zosix ogarnix dalnix
Juz
Rozdział miał być wczoraj ale nie wyszło z powodu iż miałam spotkanie do projektów a potem siedzielismy
I w sumie rozdziałów miało być więcej ale trudno troche
Mam nadzieje ze sie rozdział podobał
I ze było mało powtórzeń (moja zmora ;___;)
Jak są jakieś uwagi to pisać :v
Miłego !
*edit*
podaję jeszcze raz linka do nowego bloga, bo posty były w innej kolejności i tak wyszło, więc usunęłam wpis i tu macie tego linka jak ktoś by chciał tego bloga o mnie imreallycrazy-zosiaok.blogspot.com
podaję jeszcze raz linka do nowego bloga, bo posty były w innej kolejności i tak wyszło, więc usunęłam wpis i tu macie tego linka jak ktoś by chciał tego bloga o mnie imreallycrazy-zosiaok.blogspot.com
Biedny Jack! O kurde. Nie mogę... O raju... O nie...
OdpowiedzUsuńTy zua autorko!!! Zośka, ledwo się zaczęło i on już w lochach! Nie zgadzam się! Nie można tak!!!
Nawet ci "pa" nie powiem! xc
to było planowane :v XD
UsuńNo wiem. Tylko mi odbija. Ale bym chciała, żeby ten jeden, jedyny raz byli źli! Jeden jedyny! I ten, no, ale se moment wybrałam... no cóż...
UsuńTrema, idź mi stąd!
Okej, okej...
Zerknęłabyś na mojego bloga...? Tak tylko pytam...
Tutaj link:
http://strony2.blogspot.com
Okej, poprosiłam...
Em... pa.
nie będą źlixd
Usuńmoże wejdę
jak będzie czas
...
OdpowiedzUsuń...
Nie wiem co powiedzieć
...
Zaznaczam swą obecność
...
5/5
Kongratulejszyn
...
kuwde
Usuń5/5
chyba pierwszy raz :v C:
ale się świetnie czuję dziękówki XD
Super. Jak narazie to nowe opowiadanie mnie zachwica. Mam nadzieję, że to "narazie" niejest tylko na chwilę. Rozdziałem jestem zachwycona. 3X tak, przechodzisz dalej.
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta
Pozdrawiam i weny <3 :-*
jupi ;; :3
UsuńFajnie się zapowiada ^^. Mam nadzieje, że szybko się z tego więzienia wydostaną, ale znając życie będą tam siedzieć przynajmniej z kolejnych 10 lat. Cóż mogę więcej rzec? Trzymaj tak dalej ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Bo ja wiem :v
UsuńSuper się zapowiada. Akcja wciąga. Weny i nie gniewaj się już na mnie
OdpowiedzUsuńbędę
Usuńa chudy cię chce zabić